Ja, Tomasz Strzyżewski

0.00 Średnia ocena0 Głosów
Wydawnictwo: Leon Bonnet
Gatunki: publicystyka, esej
Autorzy:
Numer katalogowy: 0000007831
SB dowiedziała się o zniknięciu cenzora. Strzyżewski miał szczęście, bowiem dyrektor delegatury Tadeusz Lesiak podpisał mu zgodę na wyjazd bez wymaganego pozwolenia z centrali GUKPPiW. Gdy więc jego pracownik nie wracał, robił wszystko, by sprawę zatuszować. To kosztowało go stanowisko. Posadę stracił też Ryszard Strzyżewski, ukarany za winy brata. SB w końcu wszczęła intensywne, acz spóźnione śledztwo.
Wywiezione dokumenty jako „Czarną księgę cenzury PRL”zamierzał wydać w formie książki „Aneks”. Zanim to się stało, Smolar wpadł na pomysł, by materiały przesłać Komitetowi Obrony Robotników. Na początku listopada 1977 r. przesyłka (ok. 700 zapisanych kartek papieru) dotarła do Polski. Część materiałów wydała drukiem podziemna oficyna wydawnicza Nowa. KOR zadbał, żeby pierwsze egzemplarze przekazać rektorom wyższych uczelni, związkom twórczym, stowarzyszeniom naukowym, redaktorom naczelnym gazet. Całość materiałów ukazała się w dwóch opasłych tomach w Londynie.
i pornografią. Władze PRL robiły jednak wszystko, by sprawę zatuszować, obawiając się buntu elit intelektualnych. Zrezygnowano więc z wytoczenia Strzyżewskiemu zaocznie procesu i pozwolono jego żonie z dwójką dzieci wyjechać do Szwecji. Ponoć mieli do tego doprowadzić Jan Nowak-Jeziorański i Zbigniew Brzeziński. Przekonali oni prezydenta Cartera, by poprosił Edwarda Gierka o tę przysługę. Czy tak było naprawdę? Nie ma dowodów.
Po okresie sławy świat zapomniał o Strzyżewskim. Rozpadło się jego małżeństwo. W Szwecji polskie organizacje traktowały go jak komunistycznego prowokatora. Znów stał się outsiderem...