Nadberezyńcy

0.00 Średnia ocena0 Głosów
Gatunki: proza
Autorzy:
Numer katalogowy: 0000001343
Jak informuje Maria Zadencka ("W poszukiwaniu utraconej ojczyzny", Uppsala 1995), Florian Czarnyszewicz (1895-1964) - tak jak przewodnia postać jego powieści - ukończył jedynie 4 klasy szkoły rosyjskiej w Bobrujsku. Jak na tamte strony, było to akuratne wykształcenie, ale już jako dorosły brał prywatne lekcje. Zdobyta wiedza plus talent stworzyły wysoką jakość "Nadberezyńców". Natomiast samą przyczyną powstania książki była... strata. Strata osobistej, małej ojczyzny. Ojczyzny - wsi, ziemi, którą z takim trudem wyrwało się przyrodzie, oswoiło, użyźniło. Ziemi, której nadało się sens, zbierając plony. Wreszcie ziemi, na której kogoś się pokochało. Tak, "Nadberezyńcy" to także zręcznie nakreślony romans. Rzecz o niełatwej, więc tym ciekawszej, miłości. Stracony świat został tu odtworzony z dbałością tak o fotograficzny jak dźwiękowy szczegół. Sądzę, że słownictwo, akcenty będzie przez dzisiejszego czytelnika (np. przeze mnie) pojmowane jedynie intuicyjnie. Powieść posiada więc również wartość etnograficzną i filologiczną, a historyczną na pewno. Przez tamte ziemie przetacza się I wojna światowa, przetaczają się bolszewicy, wojska polskie. Idee bolszewickie nie znajdują tam podatnego gruntu. W tej szlachcie zagrodowej za wiele jest patriotyzmu, za wiele zdrowego rozsądku (jeśli już pominiemy rolę wiary): "...jedzenie ze wspólnego żłoba tej samej potrawy, mieszkanie w jednakim budynku, może zadowolnić wołu, ale człowieka nigdy" - tak mówi jeden z bohaterów powieści.
Historia okazuje się niełaskawa,pomimo poświęcenia, aktywności, ofiar - "świat nadberezyński" zostaje po drugiej stronie granicy uchwalonej w Rydze. Powieściowe postaci znajdą się w niepodległej Polsce, lecz bez swojej ojczyzny (tej bardzo ważnej, acz z małej litery pisanej). Ciąg dalszy jednak nastąpił, tak w życiu jak w jego opisie